Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ardentia.pod-podloga.gorlice.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
znów pod powierzchnię. Brzegi były strome i skaliste po obu

cholernie trudne mieć w domu kobietę krzyżowca, myślała Susanna.

znów pod powierzchnię. Brzegi były strome i skaliste po obu

się poznać jako hojny sponsor, powoli zbliżał się do Milli i zdobywał
się przybyszom, bo nie opuszczali auta.
an43
- Wiem, że to boli mamę i tatę - powiedziała. - Rozumiem to.
Bestia była wciąż ta sama, ale okrutnie dojrzała i wyrosła przez
budzącą się w sobie dziką, nieopanowaną wściekłość. Gdyby
- No, to wszystko jasne - powiedziała Olivia, unosząc brwi. -

ścigał jego... W tej samej chwili Pavon zrozumiał, że
an43
ciepłego wnętrza. Milla syknęła cicho, wspinając się na palce,
12
zdołałaby przejść z taką determinacją przez ostatnie dziesięć lat.
teraz utrzymać.

nazwiska nie ma w książce telefonicznej, miała na myśli nazwisko

dzwoniono, stoi na stacji obsługi samochodów. Właściciel nic nie wie.
Millę urzekło napięcie widoczne na twarzy Diaza, sposób, w jaki
porządku?
366
- Siódmego sierpnia.
Ugryzł ją delikatnie w ramię, po czym wyszedł z niej wolno i
przejaw złych manier. To zwiększało szanse Milli i Briana.
Brig uważał, że pora się przeprowadzić, ale Chase nie miał czasu albo pieniędzy. Pracował w tartaku na pełnym etacie i studiował, i nie miał nawet czasu na sen. Na razie mieszkanie z matką było mu na rękę, ale wiedział, że jak tylko skończy szkołę w Portland, na zawsze pożegna się z pracą w tartaku i wyjedzie do miasta. Chyba, że tu, w Prosperity, znajdzie szybki sposób na zbicie kasy. Prosperity. Powodzenie. Co za nazwa dla miasta. Głupi żart. Może Buchananom, Alonzom, Bakerom i Caldwellom powodzi się znakomicie, ale do pozostałych mieszkańców pasowałaby raczej nazwa: Bieda albo Poddani Buchanana. Albo jakaś podobna. Brig nie wyprowadził się ze starego baraku, bo Chase rzadko bywał w domu, a ktoś musiał pilnować obejścia. Matka wierzyła, że ma nadprzyrodzoną moc i nie była lubiana w okolicy. Kilka grup kościelnych otwarcie wystąpiło przeciwko niej, twierdząc, że ma konszachty z diabłem. Pastor Spears zjawił się kilka razy, żeby nawrócić Sunny ze złej drogi i nakłonić ją, żeby zaczęła przychodzić regularnie na nabożeństwa niedzielne. Brig uważał go za skończonego hipokrytę i był przekonany, że facet jest przebiegły jak lis. W Prosperity było kilku kaznodziei, ale Spearsowi wiodło się najlepiej. Chase odsunął krzesło i wyjął następne piwo z lodówki. - Opowiedz mi o dziewczynach. Że są bogate i zepsute, to wiem. Opowiedz coś więcej o Angie. Brig wzruszył ramionami. Nie był głupi. Wiedział, że Angie się nim bawi. Że go kusi i prowokuje. Ale nie miał zamiaru się w to pakować. - Dalej, cały dzień gapiłem się na paskudne gęby Floyda Jonesa, Johna Andersena i Howarda Springera. Z przyjemnością bym sobie popatrzył na Angie Buchanan. Nie mogę wytrzymać na samą myśl o niej. - Dlaczego? - spytał Brig, jakby jego nie podniecał widok Angie leżącej prawie nago przy basenie i smarującej się oliwką do opalania. - Dlatego, że jest niezła, czy dlatego, że ma kasę? Chase oparł się na krześle. - Z obu powodów. Oba mnie podniecają. Bardzo. Niesamowicie mnie podniecają. - Będziesz się musiał ustawić w kolejce. Już za nią lata kilku chłopaków z wywieszonymi do ziemi jęzorami. Są tak napaleni, że ledwie mogą oddychać. - Ty też? - Skąd. Chase zmrużył oczy. Umiał przejrzeć Briga. - Twierdzisz, że nic nie chcesz od Angie Buchanan? - Twierdzę, że jest z nią za dużo kłopotów. Chase zastanowił się przez chwilę, napił się piwa i obrócił w dłoniach brązową butelkę. - Chociaż raz chciałbym zobaczyć, jak to jest z nią być... A jak nie z nią, to z jej młodszą siostrą. Kiedy dorośnie, będzie... Brig opuścił nogi na podłogę. Krew się w nim wzburzyła. W mgnieniu oka znalazł się po drugiej stronie stołu, twarzą w twarz z bratem. - Nawet o tym nie myśl. To jeszcze dziecko. Chase wyszczerzył zęby w uśmiechu. W jego oczach pojawiły się iskry. - Chyba mi nie powiesz, że masz coś do tej łobuziary? - Zachichotał. - Niech mnie diabli. Lepiej uważaj. Już ci mówiłem, że jest nieopierzona. Brig złapał brata za koszulę. Strącił łokciem butelkę z piwem. Piana rozbryznęła się po podłodze. Brig nie zwrócił na to uwagi. - Dlatego nie wchodzi w grę. Rozumiesz? - Ale ty byś ją chciał, co? Boże, nie mogę uwierzyć. Jest całkiem ładna, ale prawie nie ma cycków. - Zostaw ją w spokoju! - Weź ją sobie. Wolę starszą. - Od niej też się trzymaj z daleka. - Brig puścił Chase’a i wyprostował się. Wziął szmatę, starł piwo z podłogi i wrzucił butelkę do kartonu na wpół wypełnionego odpadkami. - Nie chcę żadnych kłopotów ze starym Buchananem ani z jego córkami. 4 Angie opalała się na leżaku, nie zwracając uwagi na upał. Smarowała oliwką ramiona, brzuch i nogi, ale myślami była zupełnie gdzie indziej. Przy Brigu. Miała mało czasu. Caldwellowie, jak co roku, urządzali w ogrodzie przyjęcie na zakończenie lata. Zapraszano na nie nie tylko współpracowników Sędziego z całego okręgu Clackamas. Na liście gości znajdowały się też ważne osobistości z Portland - przedstawiciele władzy i wszyscy, którzy coś znaczą w Prosperity. Było to wydarzenie roku, na równi ze świątecznym przyjęciem u Buchananów. Angie odrzuciła zaproszenia od kilku chłopaków, także Bobby’ego i Jeda, bo chciała iść z Brigiem. Uśmiechnęła się na myśl o tym, jakie wywoła poruszenie, gdy wejdzie uwieszona na ramieniu Briga McKenziego. Ludzie będą plotkować, marszczyć brwi i wzdychać ze zgorszenia, zakrywając usta dłońmi. Wiele kobiet będzie jej zazdrościło, choć nigdy by się do tego nie przyznały. Inne będą stały jak wryte. Niewątpliwie znajdzie się w centrum zainteresowania. Wszyscy będą myśleć, że spotyka się z Brigiem od kilku tygodni... Wystarczająco długo. Ale nie może tracić czasu.
202
Chciał dorwać Pavona. Czyż nie było to intrygujące, że ten sam
zmrużonymi, głodnymi oczyma.
Chciał coś powiedzieć, ale po chwili zrezygnował.
szacunek swoim wyglądem. Milla znała go lepiej. Te zimne,
an43
Natychmiast wyskoczyła z łóżka, zanim jeszcze myśl

©2019 ardentia.pod-podloga.gorlice.pl - Split Template by One Page Love